Bartosz M. Puk, A co do A…


  •  
     
























     
     
     

    Często zdarzyło mi się gościć rozmaitych psychiatrów i psychoanalityków z różnych części kuli ziemskiej. I powstał taki podział w mojej głowie. 

    Na tych co koniecznie chcą do Auschwitz, tych co nie chcą. No i tych którym wszystko jedno. 

    Największa grupa to ci pierwsi. 

    Ale nigdy ich nie rozumiałem. Czemu?

    Choć raz przyjechał do mnie znajomy z Nowego Jorku. Ekonomista. Makler z Wall Street. Pojechaliśmy do Auschwitz i jak to w Auschwitz… wiadomo. 

    Ale mój kolega (Mama z Indii, Tata z Anglii, a on mieszka w NY) powiedział mi że kilka miesięcy temu był w Kambodży. I że Auschwitz to jednak mało w porównaniu z tym co tam zostawili. 

    Czerwone Khmery. 

    Ale rozmawialiśmy że może to kwestia lat. No bo ile minęło od Rwandy, Sarajewa czy Auschwitz? 

    A ile od handlu niewolnikami na pierwszym targu niewolników w Lagos w regionie Algarve na południu Portugalii, a potem Belém Lizbonie?

    Ale historia z Auschwitz którą często opowiadam jest sprzed lat. Studiowałem w Krakowie. Mieliśmy znajomych w Niemczech bo niektórzy z  nas wyjeżdżali tam do pracy wakacyjnej. Urocze trio niemieckie  - wszyscy mocno zaangażowani w partię zielonych. Bardzo Eko. Wśród nich był Eckhardt. No i Eckhardt był informatykiem w jakiejś firmie, jeździł po mieście rowerkiem i wiódł bardzo spokojne życie. Ale wiedziałem że wcześniej był entomologiem. Owadoznawca. Że zrezygnował z tej pracy z jakiegoś powodu. Zapytałem go czemu? 

    Odpowiedział że praca entomologa była to bardzo „romantisch job”. Tak Niemiec określa romantyczne zajęcie. Mniejsza o to. Spytałem go znowu czemu zatem zrezygnował. Opowiedział że pracował w firmie Bayer przy produkcji pestycydów. I że na przykład siedział kilka miesięcy w dżungli amazońskiej bo ich zadaniem było łapanie owadów. Dla Bayer’a pracując, badali nowe pestycydy. I te pestycydy i środki owadobójcze miały niszczyć niektóre rośliny i owady, a inne oszczędzać. Np. motyle czy ważki bądź kwiaty miały przetrwać. A chwasty mialy paść. 

    Teraz przesuńmy się do czasu kiedy Eckhardt już wrócił do Niemiec i zrezygnował z pracy etymologa i postanowił robić coś bardziej „konkretnego” niż „romantisch”. Zasiadł do kompa i żył swoim życiem. 

    No i w połowie lat dziewięćdziesiątych przyjechali grupą do mnie do Krakowa.

    Była zima. Pojechaliśmy do Auschwitz. 

    Na mnie zawsze robiła wrażenie ta ogromna przestrzeń w Birkenau. 

    Ten przestrzenny ogrom. 

    Ogrom Pustki. 

    Miejsc po barakach. 

    Tak szliśmy w ciszy. 

    Śnieg skrzypiał pod butami. 

    Zatrzymaliśmy się i  Eckhardt powiedział :

     

    -Chciałem tu przyjechać. 

    Bo mój dziadek tu pracował. 


    Zaległa cisza. Staliśmy tak chwilę. 

    A w mojej głowie zaczęły przeskakiwać i łączyć się myśli. 

    Selekcja owadów i chwastów. 

    Pestycydy. 

    Bayer…

    Zrozumiałem. 

    Chyba.


    Po chwili ruszyliśmy powolnym krokiem. 

    Śnieg skrzypiał. 

    Zwyczajnie. 

    Zima.


    A ten cykl fotografii jest inny, choć nie tylko dlatego że letni. Myślę że wszystkie wizyty tam są jakoś kontrowersyjne. 

    Jest związany z wizytą grupy psychoanalityków tuż przed pandemią. To co zajmowało mnie wtedy to myśl kolegi z TelAviv’u 

    • Czy uważasz że można robić zdjęcia w Auschwitz?

    Dał mi/nam dużo do myślenia. Nie było mi łatwo robić te fotografie. A zarazem… czemu?


    Kojarzę jak na Sympozjum bionowskim w Gdańsku jeden kolega analityk odnosząc się do traumatycznych przeżyć W. R. Biona, zacytował Theodor’a W. Adorno:

    "Pisanie poezji po Auschwitz jest barbarzyństwem".

    Innymi słowy:

    • Jak można tworzyć coś po czymś takim jak Auschwitz?

    A ja myślę sobie:

    • Jak można NIE pisać poezji?
    • Jak mocna NIE malować obrazów?
    • Jak można NIE robić fotografii? 
    • Jak można NIE Myśleć? 

     

Komentarze

  1. Przepiękne... Bardzo poruszające


    "Innymi słowy:

    Jak można tworzyć coś po czymś takim jak Auschwitz?
    A ja myślę sobie:

    Jak można NIE pisać poezji?
    Jak mocna NIE malować obrazów?
    Jak można NIE robić fotografii?
    Jak można NIE Myśleć? "

    - no właśnie.. bo i co nam innego pozostaje?..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty