Justyna Świerczyńska, Widma rodzinne - o pustce i traumie w relacjach rodzinnych na podstawie filmu Jimmy Jarmuscha „Father mother sister brother”.
Na wskroś przejmujący i bolesny obraz rodziny pokazał nam w swoim najnowszym filmie Jim Jarmusch. Na dyskusji po filmie organizowanej w gdańskim Kino Spektrum w ramach cyklu Sztuka na kozetce prelegentka Grażyna Zajder przyznała wprost, że jej pierwszy odruch po obejrzeniu filmu był taki, że nie chciała o nim rozmawiać. Zaraz potem dodała jednak, że ta reakcja wydała się jej interesująca i poprowadziła ją ku temu, co w filmie najprawdziwsze i najboleśniejsze jednocześnie, uniwersalnej opowieści o współczesnej rodzinie.
Zdaniem rozmówczyni już sam tytuł wydaje się znaczący, bowiem wszyscy członkowie rodziny pisani są oddzielnie, bez kropek i bez przecinków. Bohaterowie są jak oderwane od siebie, samotne byty. Prelegentka ów fakt połączyła z konkretnym zaburzeniem osobowości, mianowicie osobowością narcystyczną, w której dominuje koncentracja na sobie, przy odwróceniu się od obiektu i jakiejkolwiek związanej z obiektem zależności.
Cytując Neville’a Symington’a rozmówczyni jednocześnie podkreśliła, czym wyróżnia się zdrowy psychicznie człowiek, wymieniła cztery główne cechy zdrowej psychiki: zdolność do kochania, szczodrość, odwagę i uczciwość. Na tej skali bohaterowie filmu Jarmuscha wypadają raczej mizernie. Dominujące poczucie pustki w ich wzajemnych kontaktach wypełniają powolnie prowadzone rozmowy o niczym, konwencjonalne rytuały i przejmująca nuda.
I to właśnie wszechobecne w filmie uczucie pustki - relacji, rozmów i krajobrazów, przykuło z kolei moją uwagę. Zrozumieniu jej istoty poświęcony będzie ten tekst. Zacznę od krótkiego przedstawienia trzech epizodów filmu, aby na ich podstawie rozwinąć moje myślenie o pokazanej pustce.
Część pierwszą filmu otwiera scena przygotowań do wizyty. Widzimy jak żyjący na malowniczej wsi ojciec, w tej roli świetnie obsadzony Tom Waits, przygotowuje dom na wizytę syna i córki. Przyglądamy się niepokojącym scenom rozrzucania przez niego książek, inscenizowania sztucznego bałaganu, przykrywania kocem pięknych mebli. W międzyczasie jesteśmy świadkami rozmowy prowadzonej przez jadące do niego dzieci. Dowiadujemy się z niej, że syn właśnie się rozwiódł i cały czas pomaga finansowo ojcu, którego spotykają kolejne tragedie życiowe (łącznie z zawaleniem się części domu). Siostra kwituje te opowieści oschle, że może właśnie dlatego się rozwiódł. Brat przyjmuje jej słowa z zaskoczeniem. Wydaje się całkowicie ufać ojcu. Na pytanie siostry z czego ojciec się utrzymuje, jeśli całe życie prowadził hulaszczy tryb życia, brat nie potrafi odpowiedzieć. Przywozi za to ojcu karton z jedzeniem, chociaż same dzieci zostają ugoszczone jedynie wodą. Robi się niezręcznie, gdy siostra zauważa ekskluzywny zegarek na ręku ojca oraz ambitne książki stojące na półce. Mimo wyrafinowanej lektury rozmowa z ojcem jednak się nie klei. Próby rozmowy o zmarłej matce również spełzają na niczym. W pewnym momencie stojący obok córki ojciec bierze do ręki siekierę i zaczyna pokazywać, jak rąbie drewno. Przedmiot niebezpiecznie blisko przelatuje obok głowy kobiety. Rodzeństwo szybko się żegna, a syn na pożegnanie wciska ojcu kolejny zwitek banknotów. Po ich wyjściu ojciec znacząca spogląda na zdjęcie zmarłej żony, po czym wyprowadza z garażu ukryty ekskluzywny samochód sfinansowany prawdopobnie przez syna i rusza na randkę do drogiej restauracji z pieniędzmi otrzymanymi od niego.
W epizodzie drugim głównym rodzicem jest matka, równie samotna jak wspomniany ojciec. Nie wiemy jednak co się stało z jej mężem, bowiem w przeciwieństwie do pierwszego domu nie znajdziemy tu żadnych zdjęć nieobecnego mężczyzny. Jedyne zdjęcia przedstawiają dzieci, co się jednak stało z ich ojcem? Może porzucił kobietę znajdując szczęście gdzieś indziej? A może również umarł? Wiemy tylko tyle, że raz do roku wszystkie kobiety spotykają się na tradycyjnej herbatce w luksusowym domu swojej matki. Mimo że mieszkają w tym samym mieście, nie mają ze sobą żadnego kontaktu z wyjątkiem tego starannie planowanego rytuału rodzinnego. Starsza córka, która wygląda jak kopia matki, zajmuje się renowacją zabytków. Młodsza jest projektantką mody i lesbijką, ale ukrywa ten fakt przed rodziną, podobnie jak swoje sukcesy zawodowe, których symbolem staje się ponownie noszony przez nią na ręku ten sam ekskluzywny zegarek - przedmiot który wędruje pomiędzy wszystkimi częściami filmu. W przypadku i tej rodziny rozmowa się również nie klei. I tym razem córki widzą leżące w kartonach książki, napisane przez matkę, o miłości. Trudno jednak odnaleźć to uczucia w relacji pomiędzy nimi a matką. Dominujące uczucie pustki jest trudne do wytrzymanie. Spotkanie szybko się kończy.
Ostatni epizod w filmie poprowadzony zostaje w nieco inny sposób. Tym razem widzimy parę bliźniaków, siostrę i brata, spotykających się po tragicznej śmierci rodziców. Brat sprzątając mieszkanie po zmarłych, odnajdując zaginione dokumenty, min. swój akt urodzenia, z którego rodzeństwo dowiaduje się, iż mimo że wychowało się we Francji, urodzili się w Nowym Jorku i to właśnie w USA poznali się i mieszkali ich rodzice. Zaskakujące okazują się te szczątkowe informacje, które udaje się im wyłuskać z wypełnionego po brzegi rzeczami rodziców garażu. Po raz kolejny mamy poczucie, że brat i siostra niczego nie wiedzieli o swojej rodzinie. Możemy domyśleć się że oprócz wspomnienia gotującego posiłki ojca nie było okazji do snucia rodzinnych anegdotek, a nawet przekazywania podstawowych informacji dotyczących ich urodzenia. Wiemy tyle, że rodzice udawali małżeństwo, aby załatwić sprawy formalne oraz że brat kupuje narkotyki u dilera. Uspakaja jednak swoją siostrę, że to nie narkotyki, ale grzyby, które starannie sobie dawkuje w ramach popularnych obecnie technik, które są stosowane po to by poczuć cokolwiek.
Obraz każdej z tych rodzin wydaje się tragiczny. Obserwujemy brak rozmów, niemal całkowity brak szczerości, spontanicznej wymiany myśli i ciepła. To że Jarmusch osadza swoje historie w różnych krajach, USA, Anglii i Francji podkreśla uniwersalność tych historii. Podobne rodziny znajdziemy przecież wszędzie.
Myśląc o obecnej w filmie pustce moje myśli skupiły się na dynamice życia rodzinnego, a przede wszystkim na wypartej z życia rodzinnego traumie. Tą traumą jest moim zdaniem utrata rodzica i współmałżonka, zarówno zmarłej żony jak i nieobecnego męża. W przypadku trzeciej części filmu traumą było być odrzucenie różnej etnicznie pary przez rodziny ich pochodzenia. Rasistowski atak być może zaprowadził całą rodzinę aż do Francji.
To co widzimy w filmie to efekt nieprzepracowania tej utraty. Powstałe widma rodzinne stanowią same w sobie świadectwo niewyobrażalnej straty, w której wspomnienie traumy niemal całkowicie się zatarło, zaś osoby której jej doświadczyły popadły w psychicznie odrętwienie, weszły w stan pewnej niewrażliwości, która jest strategią obronną mającą jeden cel - przetrwanie.
Geneza powstawania niezdrowych więzi rodzinnych jest bowiem zawsze podobna, dochodzi do traumy, w skutek której rodzice lub jedno z nich staje się niezdolne do przekazania swojemu dziecku miłości. Uwaga, troska i szacunek zostają zastąpione strategiami przetrwania, które w filmie pokazane są z niezwykła wnikliwością.
Każdy z epizodów przedstawia inną strategię. Pierwszy pokazuje mechanizm poszukiwania kompensacji. Mechanizm ten polega na tym, iż w skutek emocjonalnego znieczulenia, będącego jednym z mechanizmów tłumienia traumy, dany człowiek odcina się nie tylko od swoich gwałtownych przeżyć wywołanych traumą, ale od całego wachlarza uczuć, również tych związanych z odczuwanie radości z życia. W wyniku odcięcia od swoich emocjonalnych przeżyć pojawia się pustka, którą taka osoba próbuje czymś zastąpić. Najczęstsze możliwości to nadużywanie alkoholu, przesadne zaangażowanie w media społecznościowe, uzależnienie od seksu, nadmiernie skupienie na życiu innych ludzi, zakupoholizm. Wszystko to co daje choć na moment szanse wyrwania się z własnej nieczułości i emocjonalnego odrętwienia. Ten przykład widzimy dokładnie w pierwszym epizodzie, kiedy to ojciec nie chce rozmawiać o zmarłej żonie, ucina ten temat. Z wielką ochota rzuca się jednak w wir wydawania pieniędzy syna i własnych kompulsywnych przyjemności.
Innym mechanizmem radzenia sobie z traumą jest kontrolowanie innych ludzi. I co ważne potrzeba kontroli dotyczy nie tylko kontroli nad sobą, ale i nad całym otoczeniem. Osoba która próbuje poradzić sobie z traumą pilnuje, aby nikt poruszył tematu traumy. Osoby z otoczenia są więc surowo pilnowane i trzymane na dystans. Części osobowości służące przetrwaniu robią bowiem wszystko, aby nic nie przypominało im o traumie. Sytuacje tą znakomicie oddaje drugi z epizodów pokazanych w filmie. Możemy przypuszczać, że staranie zaaranżowane spotkanie z córkami jest swoistym kompromisem pomiędzy potrzebą posiadania rodziny a nieprzepracowaną traumą związaną z brakiem partnera. Córki oraz relacje z nimi są staranie kontrolowane i dyscyplinowane, tak aby żaden przejaw życia nie mógł przedostać się do tej szczenię budowanej konstrukcji.
Nieprzepracowana trauma to jednak nie tylko strategie służące przetrwaniu. Jednym ze skutków nieprzepracowania trudnych i tragicznych doświadczeń jest postawa nieufności, która często idzie w parze z utajoną lub otwartą wrogością wobec otoczenia. W przypadku filmu widzimy to wyraźnie w sposobie w jaki rodzice traktują swoje dzieci.
Kiedy ojciec sięga po siekierę i zadaje nią wyimaginowane ciosy tuż obok głowy córki trudno nie widzieć jego wrogością wobec dziecka, które odmawia sponsorowania jego kolejnych przyjemności i kompensacyjnych ucieczek. Asertywność córki wzbudza w mężczyźnie wściekłość. Promowany jest za to syn, który zdaje się nie widzieć nadużywającej postawy ojca i robi wszystko by się mu przypodobać.
Podobnie jest w drugim epizodzie, w którym matka, która zawodowo pisze książki o miłości i ma inne ciepłe relacje, odtrąca swoje córki desperacko pragnące jej uwagi i bliskości. Podobnie jak w pierwszym epizodzie jedna z córek robi wszystko, by upodobnić się i przypodobać matce. Sprawdza w lustrze poprawność swojego wizerunku, sama wyglądając raczej na przebraną niż ubraną. Druga z córek, podobnie jak siostra z pierwszego epizodu, wydaje się być bardziej niezależna, ale i ona, mimo wsparcia partnerki, nie jest w stanie oprzeć się dominującej pozycji matki. Ofiarowuje jej żart o człowieczeństwie. Jej próba przebicie się przez skorupę matki pozostaje jednak bez echa.
Postawia filmowych dzieci jest znamienna w rodzinach doświadczonych traumą. Typowym jest, że aby odzyskać uczucia rodzica dziecko będzie próbować dać rodzicowi to, czego mu zabrakło. Tym samym dziecko zamiast otrzymać uwagę rodzica samo usiłuje wyleczyć go z bólu. Nawet jeśli rodzic jest sadystyczny i porzucający, dziecko nadal będzie obdarzać go miłością. Będzie to uczucie pomieszane z nienawiścią i frustracją - co doskonale widzimy w filmie.
Odrzucone dzieci myślą, że jeśli tylko będą wystarczajaco mocno kochać swoich rodziców i będą dla nich miłe, to rodzice w końcu je pokochają, nieważne jak długo to może potrwać i jak wielka niechęć ojciec i matka im okazują. „Kiedyś się uda” myśli takie dziecko, nie potrafiąc pogodzić się z faktem, iż istnieją matki i ojcowie, którzy z powodu swoich psychicznych zranień nie są w stanie pokochać kogokolwiek.
W takich rodzinach, podobnie jak w filmie, jesteśmy raczej świadkami symbiotycznego uwikłania niż autentycznej relacji. Bohaterowie nie otrzymują od siebie tego, czego potrzebują i pragną, a wiec miłości, troski i oparcia, pozostają w konflikcie i wzajemnej wrogości, ale nie potrafią się od siebie uwolnić ani o tym rozmawiać.
Ratunkiem okazuje się paradoksalnie dopiero śmierć, co widzimy w ostatniej scenie filmu. Dopiero tragiczna śmierć rodziców staje początkiem bliskości i relacji między rodzeństwem, co stanowi najbardziej optymistyczny fragment filmu. Gorzki jest to jednak optymizm. Wydaje się bowiem, że śmierć, ten ostateczny przejaw agresji, załatwia w sposób zastępczo temat nieprzepracowanej relacji z rodzicami. Przypuszczamy że i to rodzeństwo nie potrafiło tego zrobić wcześniej. Granicę stawia dopiero śmierć. Coś co okazuje się wybawieniem, jest też jednocześnie zrzuceniem odpowiedzialności za swoje życie na sytuację zewnętrzną. Nie może więc stanowić świadomego przepracowania własnej sytuacji. I takie też wrażenie sprawia rodzeństwo, bliźniaczo ubrane, bez własnych dorosłych relacji, wyglądające jak dwójka ocalałych rozbitków a nie dorosłych ludzi zdolnych do samodzielnego życia.


Komentarze
Prześlij komentarz