Aleksandra Lisińska-Jarża, Najważniejsza jest woda
W akwarelach najważniejsza jest woda. To ona niesie pigment farby, łączy, pozwala wyrażać, kształtować, zaistnieć. Bez umiejętnie rozprowadzonej wody – podobnie jak bez tkanki kontaktu i uczuć pomiędzy pacjentem i terapeutą – sesja malarska kończy się wielką plamą.
Malując akwarelami często używam tylko dwóch kolorów. Najbardziej pochłaniającym momentem malowania jest patrzenie co wyłania się z ich połączenia. Jakie odcienie mają do zaoferowania po zmieszaniu, jaki kształt formują na papierze razem, a jaki każdy z osobna.
Ciepła, palona siena otula zimny błękit paryski. Trzeba dodać więcej sieny, żeby nie było zimno w oczy. Kiedy indziej ma się uczucie, że zimno musi wybrzmieć i nie można go zakłócać swoim głosem. Czasem pacjent trzęsie się z zimna i bez odrobiny sieny roztrzęsie się na kawałeczki. Wtedy głęboko się wzdycha, mruknie, przeciągnie samogłoskę. I błękit przechodzi w cieplejszy fiolet.
Czasami to barwy grają pierwsze skrzypce, a czasami wzrok najbardziej przyciąga przestrzeń pomiędzy nimi - prześwity tworzące słupy światła, odbicia w wodzie, błyski i refleksy. Takie cisze na papierze.






Widzę tu miejsca po katastrofie, strawione pożarem (4 i ostatni) - w których coś się rodzi?..
OdpowiedzUsuń