Elżbieta Sala-Hołubowicz, Początek świata / Komentarz do artykułu J. Chmarzyńskiej -Golińskiej



Komentarz do artykułu Joanny Chmarzyńskiej-Golińskiej „Szczelina, we wszystkim jest szczelina. Którą dostaje się światło..”

 

 

 

„Nie istnieje coś takiego jak ego czy superego – to jedynie koncepcje, fikcje. Nie ma czegoś takiego jak elementy beta. Nie ma czegoś takiego jak świat wewnętrzny; wewnątrz czego on by się znajdował? Wewnątrz naszej głowy? Między uszami?”. Thomas Ogden (2023:197) przypomina nam, że pojęcia, których używamy, są jedynie metaforami, mającymi sens o tyle, o ile pozwalają nam zbliżyć się do czegoś, czym same nie są. Ową perspektywę dopełniają słowa Wilfreda Biona (za: Levin, 2025): „Mamy nadzieję, że teorie psychoanalityczne w pewnym momencie przypomną nam prawdziwe życie, tak jak dobra powieść czy dobra sztuka przypomina, jak naprawdę zachowują się istoty ludzkie”. W Seminariach paryskich (1978) zadaje czytelnikowi pytanie: „Czy ostatni artykuł naukowy, który przeczytałeś w International Journal of Psychoanalysis, przypomina ci o prawdziwych ludziach, czy nie?

Koncepcja „lustrzanej funkcji matki” na poziomie językowym łączy ciało matki z przedmiotem tworzącym iluzję optyczną. Zastanawiam się, jak sposób, w jaki wyobrażamy sobie lustro, wpływa na potencjał tej metafory oraz na odczytanie teorii Donalda W. Winnicotta. W swojej interesującej książce Życie na pograniczu. Ewolucja świadomości i wyzwania w leczeniu traumy Jerome Bernstein podkreśla, jak ważna dla naszych pacjentów jest zdolność wychodzenia poza zakodowane w języku i kulturze wyobrażenia. Pisze: „W tym wszystkim chodzi o apel w sprawie otwartości względem innych metafor” (2025:25).

Lustro składa się przede wszystkim z powierzchni; materialnym nośnikiem jego funkcji jest cienka niczym naskórek powłoka, odbijająca światło i tworząca w patrzącym przeżycie głębi. Tę powierzchnię można wyobrażać sobie jako popękaną, krzywą, porysowaną czy zdeformowaną, a więc oferującą zniekształcone odzwierciedlenie. Na inną możliwość zwróciła uwagę pacjentka Donalda W. Winnicotta, wspominając swojemu analitykowi o Francisie Baconie – artyście, który chciał, by jego malarskie przedstawienia twarzy przykrywać szkłem (por. Winnicott, 2011).

Przywołanie tej historii przez Joannę Chmarzyńską-Golińską stanowi – moim zdaniem – punkt zwrotny w artykule „Szczelina, we wszystkim jest szczelina. Którą dostaje się światło..”. Odwołując się do metafory zawartej w jego tytule, można by powiedzieć, że tekst zaczyna się rozszczelniać i zmienia się jego optyka.

Jeśli wyobrazimy sobie lustro na kształt obrazu Francisa Bacona pokrytego szkłem, to patrząc pod odpowiednim kątem możemy zobaczyć jedynie naszą twarz, pod innym – wyłącznie jego twórczość, a niekiedy przenikanie się tego, kim jesteśmy, z tym, co już ktoś namalował. To, co jest dla mnie wstrząsające, to fakt, że lustro nie jest tu jedynie receptywną skórą, ale ma wnętrze – tam realnie już coś jest.

Joanna Chmarzyńska-Golińska zadaje pytanie o intencje artysty: „Co jeszcze mogło kryć się za taką jego potrzebą? Czy mógł chcieć, by widz przejrzał się w jego dziele? Czy mógł chcieć, by widz był częścią jego dzieła? Albo by temat obrazu nałożył się na odbicie widza w szybie-lustrze? Czy zapraszał widza, by ten prócz obrazu zobaczył swoją własną reakcję na obraz? A może zupełnie inaczej – może stała za tym pewna potrzebująca fantazja? Może Bacon identyfikował się ze swoim dziełem i chciał zobaczyć się w twarzy widza?”

Jeśli lustro jest obrazem, na który nałożona jest powłoka odbijająca światło, to co wydarzy się, gdy ją ściągniemy? Obraz przestaje być już tym, czym był, jeśli nałożymy na niego szybę, a następnie ją zdejmiemy. Tak jak nasze ciała nie są po prostu materią, lecz czymś, co powstaje w momencie, gdy ubieramy i rozbieramy je z fantazji. Ten ruch nakładania i zdejmowania bezpowrotnie zmienia sposób, w jaki będziemy coś widzieć. Winnicott miał odwagę zobaczyć w ciele lustro – a my potrzebujemy odwagi, by zobaczyć w lustrze seksualne ciało.

Joanna Chmarzyńska-Golińska pyta w swoim artykule: "czy jesteśmy gotowi szukać czegoś żywego, wpatrując się w szczelinę, która wygląda jak rozpad"?

W 1866 roku Gustave Courbet namalował obraz L’Origine du monde (Początek świata). Obraz wywołał skandal, ponieważ ukazywał kobiece odsłonięte łono. W pierwszej kolejności rodzimy się nie z twarzy, lecz z krocza – ze szczeliny, która otwiera się pomiędzy kobiecymi udami lub powstaje podczas operacji cesarskiego cięcia w wyniku nacięcia wielu powłok brzusznych.

Margaret Atwood (2023:33) w wierszu zatytułowanym Życie seksualne innych ludzi pisze: „Nie zdejmuj, błagam, ubrania / nie wymyślono go bez powodu: uchroni cię przed tobą samym, żebyś własnego ciała nie podglądał”. Podkreśla, jak trudno nam utrzymać w umyśle świadomość, że ktoś „Z taką sparszywiałą gębą” ma seksualne ciało: „To się nie mieści w głowie, żeby on – tym – w to!”. Poetka zwraca uwagę na coś, co pojawia się także w refleksji Slavoja Žižka (por. 2008). Wytrzymanie kontaktu z realnością seksualności – bez żadnej zasłony iluzji (którą w filmach reprezentuje muzyka i metafory wizualne), a tutaj – moim zdaniem – szyba – jest bardzo trudne. Perspektywa ta zmienia się diametralnie, gdy pojawia się miłosna fantazja („czułość”). Dobrze oddaje to Halina Poświatowska, która w wierszu Lustro (1958) pisze: „jestem zaczadzona pięknem mojego ciała (…) widziałam się jak gdyby poprzez szkło w twoich oczach”.

Zdaniem Jamesa Hollisa (2022:185) „udział w rewolucji nie oznacza wchodzenia na mównicę, lecz przyznanie się do własnego życia”. W innym miejscu swojej interesującej książki pisze: „Jak zauważył malarz Tony Berlant: im bardziej praca twórcza ma charakter osobisty i introspektywny, w tym większym stopniu staje się uniwersalna” (idem:10). Joanna Chmarzyńska-Golińska ma w sobie odwagę przyznać się, w jaki sposób widzi dzieła malarza, co powoduje swego rodzaju rewolucję w tym, jak i my możemy zobaczyć prace Bacona. Pisze: „gdy wpatrywałam się uporczywie w Autoportret Bacona, zobaczyłam coś, co rozjaśniło mi oblicze. Dostrzegłam to w szczelinie, w miejscu nieobecnych ust, i były to sympatyczne, młode zwierzątka – mały jeż, ptaszek z puchatym łebkiem i wąskim dziobkiem, okrywający się własnym skrzydłem, i jeszcze zawadiacko zadarty pyszczek nietoperza. Maluchy tłoczyły się onieśmielone, jakby dopiero co się wykluły i nie były jeszcze gotowe wyłonić się do zewnętrznego zaistnienia. I jeszcze ten wrzosowy kolor, podmyty tu i ówdzie ludzką cielesnością, jakby coś odmarzało”.

Uważam, że ten osobisty wgląd – który „rozświetlił oblicze” autorki – rzeczywiście jest nośnikiem światła (może tak jak lustro) i w tym sensie jest olśniewający. W książce Niewinne oko. Szkice o sztuce (2011) John Ruskin zauważa: „Pierwszy obowiązek malarza, połowa jego pracy na tym świecie musi po prostu polegać na poszukiwaniu własnej przyjemności, i to głównie przyjemności zmysłowej (…) Dopóki malarz nie pracuje wyłącznie po to, by sprawić sobie przyjemność, nie sprawi jej nikomu innemu”. Być może jest to też obowiązek odbiorcy – uznać artystę w całości, również z jego seksualnością. To naprawdę wyzwanie: nie rozbić się o szybę z obrazów Bacona i odszukać metaforę dla przyjemności, jaką musiał czerpać malarz z tworzenia tych obrazów – a także odnaleźć źródła tej przyjemności w sobie.

Pisanie w sposób osobisty wymaga dogłębnego korzystania z własnej, indywidualnej perspektywy. Kiedy taka perspektywa zostaje wyrażona, staje się uniwersalna. W pewnym sensie jest czymś nieodwołalnym. Czy będzie jeszcze można spojrzeć na obraz Bacona, nie widząc tam rodzących się zwierząt lub przynajmniej ich nie szukając? Sądzę, że niemożliwe okaże się patrzenie w ten sam sposób na twórczość owego malarza – na obrazy, które przecież się nie zmieniły, ale zdjęta została z nich jedna z szyb.

Takie momenty „olśnienia” są dla mnie bardzo mocno odczuwalne w ciele – świat nie jest już taki sam po ich doświadczeniu. Są to spotkania z czymś prawdziwie przekształcającym. Moment wyłaniania się zwierząt z kanału rodnego obrazu jest zjawiskiem z innej czasoprzestrzeni. Niezwykłe jest też to, że autorce udaje się przekształcić grozę zdeformowanej twarzy w coś, co w pewnym sensie jest po ludzku przejmujące, a zarazem dające się objąć i przeżyć – bo taki jest poród.

Aby móc być twórczymi, potrzebujemy wytrzymać kontakt z tym, co jest zniszczone – bez upiększania tego. Potrzebujemy zatrzymać się i przestać naprawiać, ponieważ przymus nieustannego tworzenia, przekształcania i upiększania jest formą martwoty i zaprzeczeniem istnienia śmierci (por. Sala-Hołubowicz, 2024a). Jednak rodzenie się czegoś nowego nie jest udawaną reparacją – dziecko nie jest „trochę inną matką”. To kres, któremu towarzyszy początek. W podobny sposób myślała Hannah Arendt; uważała ona, że „przez całą historię filozofii przewija się myśl o pokrewieństwie łączącym filozofię ze śmiercią. Przez wiele wieków oczekiwano od filozofii nauczenia ludzi umierania” (1991:122). Tymczasem to narodziny powinny stać się centralną kategorią organizującą nasze myślenie, gdyż to one są prawdziwym początkiem, „cudem, który ocala świat” (2000:268). Przyjemność ze spotkania z Joanną Chmarzyńską-Golińską jest dla mnie także efektem integracji różnych perspektyw we wspólnym przeżyciu estetycznym (por. Bollas, 2024).

Na koniec pragnę jeszcze odnieść się do innego wymiaru tego artykułu. Autorka pozwala sobie w nim na zabawę i zaprasza do niej innych – oddając głos różnym postaciom. W żywy sposób włącza w nią także mnie – jako komentatorkę jej wypowiedzi. Wśród zwierząt, które dostrzegła autorka, jest jeż. Kiedy spojrzałam na obraz Bacona, wyposażona w jej perspektywę, również natychmiast wyłonił się on dla mnie i mnie zachwycił. Ten moment przypomniał mi przeżycie z okresu mojego wczesnego dzieciństwa. Opisałam je w wierszu zadedykowanym mojej siostrze: „(…) pewnego dnia / znalazłyśmy szyszkę / bardzo chciałyśmy wierzyć / że to mały jeż / w tekturowym pudełku / na zakrętce słoika / położyłyśmy kawałek jabłka / i tak długo patrzyłyśmy na niewielki kształt / aż zaczął się ruszać” (Sala-Hołubowicz, 2024b).

Ów wiersz, który stanowi dla mnie swego rodzaju metaforę (czy też kontener), otworzył możliwość jeszcze innego spojrzenia na wymianę pomiędzy mną a Joanną. Zobaczyłam dwie kobiety, które patrzą na coś, tak naprawdę nie wiedząc, czym to coś jest, ale pragną pozostać żywe. „Gdy jesteśmy zagubieni, wynajdujemy coś, by wypełnić szczelinę naszej ignorancji — ten rozległy obszar niewiedzy, w którym musimy się poruszać” – pisze Wilfred Bion, by chwilę później dodać zdanie, które przywołałam na początku swojej wypowiedzi: „Niemniej jednak mamy nadzieję, że teorie psychoanalityczne w pewnym momencie przypomną nam prawdziwe życie, tak jak dobra powieść czy dobra sztuka przypomina, jak naprawdę zachowują się istoty ludzkie” (za: Levin, 2025). Twórczość Joanny przypomina mi, że w szczelinie mojego istnienia mieszka żywe zwierzę, że jest ono zdolne dzielić poruszenie z drugim człowiekiem i że może być chciane i płodne.

 

Bibliografia: 

 

Arendt, H. (1991). Myślenie (H. Buczyńska-Garewicz, tłum.). Warszawa: Czytelnik.

Arendt, H. (2000). Kondycja ludzka (A. Łagodzka, tłum.). Warszawa: Wydawnictwo Aletheia.

Atwood, M. (2023). Życie seksualne innych ludzi. W: M. Atwood, Wiersze przychodzą późno (J. Jarniewicz, tłum., s. 33–34). Warszawa: Świat Książki.

Bernstein, J. S. (2025). Życie na pograniczu. Ewolucja świadomości i wyzwania w leczeniu traumy (T. J. Jasiński, tłum.). Instytut Studiów Kulturowych Raven.

Bollas, C. (2024). Świat obiektów sugestywnych (A. Czownicka, tłum.). Warszawa: Oficyna Wydawnicza Fundament.

Bion, W. R. (1978). Seminarium paryskie (A. Rutka, tłum.).
https://sites.google.com/view/somnus/psychoanalysis/wilfried-bion/bion-a-seminar-in-paris

Bion, W. R. (2005). The Tavistock Seminars. London: Karnac Books.
Za: Levine, H., Refleksje nad działaniem terapeutycznym i pochodzeniem życia psychicznego, wykład wygłoszony 29.11.2025 w Krakowie, tłum. P. Bartosiewicz.

Hollis, J. (2022). W cieniu Saturna. O leczeniu męskich zranień (T. J. Jasiński, tłum.). Instytut Studiów Kulturowych Raven.

Ogden, T. H. (2023). Budzenie się do życia. W stronę nowej wrażliwości psychoanalitycznej (D. Golec, tłum.). Oficyna Ingenium.

Poświatowska, H. (1958). Lustro. W: H. Poświatowska, Hymn bałwochwalczy. Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Ruskin, J. (2011). Niewinne oko. Szkice o sztuce (J. Szczuka, tłum.). Gdańsk: słowo/obraz terytoria.

Sala-Hołubowicz, E. (2024a). Creativity and Deadness. Going Beyond the Binary Division between True and False Self. British Journal of Psychotherapy, 40(4), 596.

Sala-Hołubowicz, E. (2024b). *** (miałam ciało niezdarne), wiersz nieopublikowany. I nagroda w Konkursie Poetyckim Brwinowski Parnas, 2024.

Winnicott, D. W. (2011). Zabawa a rzeczywistość (A. Czownicka, tłum.). Warszawa: Wydawnictwo Imago.

Žižek, S. (2008). W obronie przegranych spraw (J. Kutyła, tłum.). Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.





Komentarz wizualny:




 

W Nie-rysunku Urszuli Śliz.”, fot. Maja Raczyńska-Ścigaj

Obraz był prezentowany w ramach wystawy Urszuli Śliz/Traho. Nie-rysunki., w Galerii Miejskiej we Wrocławiu, 23.01.2026 - 18.02.2026.

https://galeriamiejska.pl/urszula-sliz-traho-nie-rysunki/

 



6 stycznia 2026, W obrazie z cyklu Opałka 1965/1 - ∞”, fot. Maja Raczyńska-Ścigaj


Obraz był prezentowany w Zamku Królewskim na Wawelu w ramach wystawy Romana Opałki „Obraz - czas”, 17.10.2025 - 06.01.2026.

https://wawel.krakow.pl/wystawa-czasowa/obraz-czas-roman-opalka

 

 

            "W moim rysunku", fot. Elżbieta Sala-Hołubowicz

 



Komentarze

Popularne posty